Wiesz, ja to miałam ciężko w życiu. Od samego początku. Tak mówią. Ojciec nas zostawił, mama za granicą, a my we trójkę sami, takie eurosieroty… I jak ja miałam wyrosnąć na kogoś porządnego, skoro ani nikt mnie za rękę nie poprowadził, ani żadnej fajnej perspektywy nie dał? No jak?

Normalnie. Jeśli mnie znasz, to pewnie wiesz, że to wyżej, to po prostu ironia. Ja się nie użalam i nie mam do nikogo pretensji o to, że moje życie jest takie a nie inne. Właściwie pretensje mogłabym mieć tylko do siebie, bo… perspektywy stwarzamy sami. Wszyscy już mamy komputery, internet i słodkie kotki na jutubie. Wszyscy więc mamy niemalże takie same możliwości rozwoju. Wkurwiam się więc, gdy ktoś mi mówi, że nie ma perspektyw, że rodzice mu niczego nie dali, że urodził się w małym mieście, w którym ciężko znaleźć pracę i ogólnie to chujowo jest.

gdzie moja super okazja?!

Jest chujowo, owszem… Ale wiesz dlaczego? Bo Ty masz chujowe podejście. Jeśli myślisz, że życie powinno coś Ci dać, że coś Ci się należy i że powinieneś na to czekać, to jesteś idiotą. Jesteś leniwym baranem, który czeka na szczęśliwe zrządzenie losu, które nigdy nie nadejdzie. Nie nadejdzie, bo naprawdę, do cholery jasnej, perspektywy stwarzamy sami. Tak samo jak sami stwarzamy super okazje, sami miewamy zajebiste pomysły i sami decydujemy co zrobimy z tym życiem.

życie tutaj jest takie trudne!

Ja też pochodzę z małego miasta, z którego wszyscy uciekają. Więc ja też uciekłam. Szukałam lepszego życia, fajniejszych perspektyw i szerszych możliwości. Nie czekałam, aż w moim mieście pojawią się perspektywy, rozumiesz? Po prostu poszukałam ich w innym miejscu. Nie liczyłam na los, szczęście, karmę i inne. Liczyłam na siebie, swoje umiejętności i własne decyzje, dzięki którym jestem dziś tu, gdzie jestem.

Nigdy nie oczekiwałam, że ktoś mi coś da. Czy chodziło o moją mamę, czy o bogatszego wujka, czy może o znajomego, któremu lepiej się powiodło. Nie liczyłam na to, że może pewnego dnia będzie lepiej, że ktoś mnie dostrzeże w moim małym mieście i da mi szansę.

bo ja nie mam możliwości do zmiany….

Ten argument wkurwia mnie najmocniej. Masz stabilną sytuację finansową, mieszkanie, chłopaka i ogólnie nic nie stoi na przeszkodzie, by zacząć eksperymentować, ale Ty nie masz możliwości? Nie masz nielimitowanego internetu w laptopie, dwóch smartfonach i darmowego wi-fi w pracy? Nie masz sprzętu na którym mogłabyś odpalić program do nauki angielskiego, który całą brudną robotę odwali za Ciebie i poda Ci garść wiedzy w przystępnej, ciekawej formie? Nie masz zagranicznych seriali z napisami, by w końcu zacząć rozumieć angielski akcent? Nie masz elektryczności, by po pracy przyjść i przeczytać książkę o samorozwoju? Nie masz słuchawek, by w drodze do pracy odpalić sobie motywującego audiobooka? Nie masz tego wszystkiego, mieszkasz w lepiance i ogólnie życie jest trudne, tak? No może wtedy jest.

Jeśli nie zmienisz czegoś dzisiaj, to kiedy?

Jest weekend. Możesz jak zawsze oglądać słodkie kotki na jutubie, albo vlog Dżesiki Mercedes na temat tego, jak pomalować się na czerwony dywan. Możesz obejrzeć siedemnasty raz Titanica, albo ruszyć dupę i coś zmienić. Możesz posiąść każdą wiedzę, bo masz internet – czyli niekończącą się skarbnicę wiedzy. Jeszcze dziś możesz nauczyć się szybko czytać, możesz nauczyć się jak być pewnym siebie, albo poznać nowe sposoby na ćwiczenie umiejętności miękkich. Może dzięki temu za jakiś czas zdobędziesz pracę, na którą dziś nie masz żadnych szans, albo poznasz kogoś ciekawego, bo zainteresujesz go swoją pewnością siebie. Może komuś zaimponujesz, przekonasz kogoś, że powinien Ci pomóc… A może za te pół roku nadal będziesz oglądał słodkie kotki i kolejny bezsensowny vlog. Może nadal będziesz marnował czas, jak większość z nas.

zadecyduj za siebie

Ale wiesz… To jest Twoje życie i nikt nie przeżyje go za Ciebie. To Ty masz na nie wpływ, Ty decydujesz co z nim zrobić. Ja już wybrałam. Czasem kuszą mnie słodkie kotki i czasem pozwalam im wpaść na chwilę do mojego życia…  Jednak zdecydowanie stawiam na rozwój, poznawanie siebie i odkrywanie nowych możliwości, jakie daje nam internet.

A teraz zatrzymaj się na chwilę i zastanów. Czy rzeczywiście to rodzice powinni dać Ci perspektywy? A może po prostu czas zacząć wymagać więcej od samego siebie? Możesz ruszyć dupę i coś zmienić. Możesz też siedzieć i nadal mówić, że nie masz żadnych możliwości. Wybór należy do Ciebie.